wtorek, 25 września 2012

rozdział 2.

-Ale jak to wyjeżdżacie?! - krzyczała szokowana Sami
-No normalnie. Zawsze marzyłyśmy, żeby wyjechać do Londynu, a teraz nasi rodzice dostali tam pracę i możemy się tam przeprowadzić. Ja wiem, że to jest trudne i bolesne, bo muszę was zostawić,ale ja naprawdę chcę tam pojechać i się spełniać razem z Madie.
-Ja wiem mała, ale będziemy za wami cholernie tęsknić i nie wyobrażam sobie teraz, żeby was nie było- powiedziała zawiedzionym głosem Logan. Zrobiło mi się ich strasznie żal. I nagle wybuchliśmy wszyscy płaczem. Do mojego pokoju wparowała Madie, również  z płaczem. 
-za 15 minut w nad naszym jeziorkiem, - Razem z siostrą pobiegłyśmy w nasze miejsce. Jest nim mała polanka zaraz za parkiem. Tam znajduję się mały stawik z pomostem. Nikt o nim prawdopodobnie nie wie, bo jest on schowany za gęstymi krzakami, które porastały tą część parku. Kochałam tam przebywać. Tam mogłam się wyciszyć, to tam mogłam spokojnie pomyśleć. Nasi przyjaciele byli punktualnie. Rzucili się na nas jakby nas nie widzieli przynajmniej kilka lat. I znowu oblały nas zły. Nie oszczędzaliśmy sobie ich.
-Za ile wyjeżdżacie?
-za dwa tygodnie-odpowiedziała Madie Sam
-tak szybko?!!
-tak.
-ale nie płaczcie już. przecież mamy skype, mamy telefony, a wy będziecie do nas przyjeżdżać w każde ferie, czy wakacje. My też będziemy częstymi gośćmi w Polsce. Jakoś to będzie- powiedziałam opanowując łzy.  
-ok, już koniec tych smentów. - powiedział dość opanowany Loguś
-A dzisiaj wieczorem robimy u mnie imperę pożegnalną, a od jutro pomagam wam się pakować ok? - zapytała uśmiechnięta od ucha do ucha Sami
-nie ma sprawy. Nawet mam ochotę zabawić się do białego rana na tej ostatniej polskiej imprezie w naszym gronie
-Uuu nie poznaje koleżanki Oliwii. Zawsze taka grzeczniutka, ułożona, a teraz chce szaleć do białego rana nonom - powiedziała Sami i parska śmiechem. Poszliśmy wszyscy w jej ślady. Około 15 wróciłyśmy razem z Madie do domu. Poszłyśmy do pokoi wybrać stroje na dzisiejszą imprezę. Później wskoczywszy do łazienek. Wzięłam szybki prysznic, rozczesałam dokładnie włosy i je wyprostowałam, zrobiłam jeszcze makijaż i wskoczyłam w moje ciuchy na dzisiejszy wieczór.(różowa sukienka, czarne szpilki i tego samego koloru marynarka) Gdy byłam już gotowa, weszłam do pokoju Madeleine. Ona miała dość mocny makijaż, a włosy zostawiła naturalne. Na sobie miała krótkie spodenki na szelkach, bluzkę z krótkim rękawkiem w odcieniu kawy z mlekiem i czarne trampki.  Muszę powiedzieć, że wyglądała świetnie. Byłyśmy gotowe punktualnie o 19. Akurat przyjechał Logan, żeby nas zawiedź do domu Sami. Gdy podjechaliśmy pod dom naszej kumpeli ostro się zdziwiłyśmy, bo muzyka huczała jak nigdy, a było tyle aut, że nie wiem czy bym zliczyła, niczym w ,,projekt x"( kto oglądała, to ma pojęcie jak dużą imprezę zrobiła Sami, tylko, że u niej nie było tyle nieszczęść). Byłam tak szczęśliwa jak nigdy, że tyle osób przyszło, aby nas pożegnać. Musze\ę przyznać, że impreza była zarąbista. Bawiłam się jak nigdy. Nawet wypiłam trochę z przyjaciółmi chodź Zadko mi się to zdarza, ale dzisiaj sobie nie szczędziłam. Byłam ciut wstawiona i nie bardzo wiedziałam co robię. Razem z Madie weszłyśmy do domu ok 4 nad ranem. Rodzice już spali. A przynajmniej tak nas się wydawało. Mama wstała i jak nas zobaczyła to wybuchła niepohamowanym napadem śmiechu. My nie wiedząc co robimy też śmiałyśmy się jak głupie.   Pewnie rano nam, się dostanie, ale cóż warto było. Rozeszłyśmy się do pokoi, zrzuciłam z siebie ciuchy i wkroczyłam w piżamkę. Wstałam rano. Tsa rano. Wstałam ,,rano" i był obiad. A właściwie to była godzina 13. łeb mnie tak bolał, że nie ogarnęłam nic. Wstałam,przemyłam twarz zimną wodą, wykonałam poranną toaletę i ubrałam się   w dżinsy, różową bluzkę ze Snoop`y ,do tego siwy sweterek z trzy czwartym rękawem, i różowo-siwe trampki. Na dole siedziała już Madie i pochłaniała przepyszne omlety mojej mamuśki. Ubrana była w czarne rurki, białą bokserkę i fioletową bluzę z adidasa. Koło godziny 17 wpadła Sam z Loganem.Już dzisiaj zaczęłyśmy się pakować. 

***********dwa tygodnie później-dzień wyjazdu*******************
Tak. To właśnie dzisiaj się wyprowadzam. Mój tata pojechał już wczoraj z naszymi rzeczami autem, a ja z mamą i siostrą mamy samolot. Na lotnisko odwozi na Logan. Nie mogłam spać całą noc, rozmyślając jak to będzie, jak poradzę sobie bez przyjaciół. Czas na ostatnie pożegnanie. Polały się strumienie łez. Nie nawadze pożegnań. Mama nas zawołała, bo za 10 minut mamy samolot. Jeszcze się z Mad poprawiłyśmy i mogłyśmy wsiadać. Jakimś cudem rodzice załatwili nam podróż w biznes-klasie. Na pokładzie byliśmy tylko my. To było dość dziwne. Bo reszta była dla kogoś zarezerwowana. W Berlinie mieliśmy postój. Okazało się, że do samolotu, na nasz pokład wsiadło pięciu chłopaków. I to całkiem przystojnych chłopaków. Dostrzegli nas. Jeden z burzą loków uśmiechnął się do mnie, co odwzajemniła. Ten lokowaty coś powiedziała do swoich towarzyszy i zaraz cała piątka nam się przyglądała. Byli uroczy, ale miałam wrażenie, że skądś ich znam. Zawstydzona trochę, rozsiadłam się wygodnie w fotelu i powiedziałam o nich mojej siostrze. Też ich obczaiła. Po pół godzinie lotu zachciało mi się do toalety. Wstałam cicho, żeby nie budzić mojej mamy i siostry i ruszyłam w kierunku WC. Niestety w pewnym momencie lekko zatrzęsło samolotem i ten lokowaty nie utrzymał w ręku ... 

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I jest drugi rozdział. Mam nadzieje, że trochę ciekawszy od pierwszego :D

A to zdjęcia ciuchów dziewczyn, które miały w samolocie: 

Oliwia:                                                      Madeleine:







poniedziałek, 24 września 2012

Rozdział 1.

z perspektywy Olivii :

 Dzisiaj zakończenie szkol. Jak ja się cieszę!!Nie będę musiała oglądać już gimnazjum. To miejsce jest strasznie ponure i przygnębiające :( Ale na  szczęście dzisiaj zaczynają się już wakacje. Jupii!!!
   Wstałam o godzinie 6.20. Nie mogłam się rozbudzić. No ale trzeba iść odebrać w końcu świadectwo. :D 
Leniwie zeszłam z łóżka i poczłapałam do łazienki. Wskoczyłam szybko pod prysznic. Gdy zn niego wyszłam  , wysuszyłam szybko moje brązowe włosy i zrobiłam lekki makijaż. Tak lekkie, że ledwo zauważalny, a to wszystko tylko dlatego, że mój dyrektor nie toleruje jakiegokolwiek makijażu. :( No, ale to facet i nie rozumie tego, że dziewczyny starają się wyglądać ładnie. No nie nie może tego zrozumieć . grr... gdy wyszłam z łazienki wskoczyłam szybko w zestaw, który naszykowałam sobie wczoraj wieczorem. Musiałam też założyć balerinki. Taki to nasz ,,kochany" dyrektor jest przewrażliwiony. Spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy do torebki i zeszłam na dół. W kuchni jeż siedzieli rodzice przy śniadaniu. Mama jak zwykle popijała kawę, a tata jadł jednocześnie przeglądając poranną gazetę.
-Dzień doberek! Jak się spało? -spytałam radośnie obdarowując rodziców promiennym uśmiechem, i całusem na przywitanie.
-Witaj skarbie! Spało się dobrze, ale krótko. dziękuję.- uśmiechnęła się do mnie mamuśka.- W kuchni czeka już na ciebie już śniadanko. 
-oo, dziękuję mamuś.Widać, że o mnie myślisz. Kocham Cię.- w radosnych podskokach ruszyłam do kuchni po tacę. Zjadłam pyszne naleśniki. Takie pyszne naleśniki to tylko u mojej mamy. Byłam w trakcie rozmowy  rodzicami, kiedy to zadzwonił mój telefon. Na wyświetlaczu było: ,,Sami <3"
-cześć kochana, co jest?
-Jesteś już gotowa? 
-oj Sami, za kogo ty mnie masz, jasne, że jestem.
-oh to dobrze. Zaraz z Loganem będziemy po ciebie i Madie. 
-oki, już ją wołam. do zobaczenia. 
-pa
zakończyłam rozmowę i pobiegłam na górę po Madie, bo znając ją to jest jeszcze w proszku, a zaraz przyjedzie Samantha z Loganem i nas zgarną, a ta młoda istota zwana moją siostrą nie zdąży nawet zjeść śniadanie. Weszłam bez pukania do pokoju Madeleine była już ubrana i właśnie kończyła makijaż.. Muszę przyznać, że wyglądała na prawdę bardzo ładnie. 
-Madie, chodź już proszę, bo zaraz przyjedzie Logan z Sam i nas podwiozą do szkoły. A ty musisz jeszcze iść zjeść śniadanie.
-dobrze już idę. 
Zawiązała jeszcze apaszkę na szyi i obie zeszłyśmy na dół
- o dziewczynki. ślicznie wyglądacie jak zawsze- skomplementował nas dumny ojciec. Zawsze nam powtarza , że jesteśmy nadzwyczajne i ,że mamy wyczucie gustu. Ale mówi nam jeśli się mus coś nie podoba w naszym stroju. Jest po prostu bezgranicznie z nami szczery . Madi jadła śniadanie, a ja razem z tatą na kanapie popijałam herbatkę. 
-dziewczynki, jak wrócicie musimy wam coś ważnego powiedzieć
-dobrze.
Około 7.45 wpadała Sami i zawołał nas.
-to trzymamy kciuki za was dziewczynki!- powiedziała za nami mama.
-dzięki mamuś. Pa- rzuciła tylko przez ramie Madie.
-Cześć Logan- przywitałyśmy się równocześnie z naszym kierowcą.
-cześć dziewczyny, ładnie wyglądacie.
-dzięki
Logan był naszym kierowcą, ponieważ tylko on miał prawko. Ja miała dopiero szesnaście lat, Madie piętnaście, Sam siedemnaście, a Logan skończył w kwietniu osiemnaście.Przyjaciele wysadzili nas pod naszym gimnazjum i ruszyli dalej.Po zakończeniu roku szkolnego razem z siostrą wróciłam do domu. Obie miałyśmy świadectwo z czerwonym paskiem. Weszłyśmy szczęśliwe do domu i od razu pochwaliłyśmy się rodzicom. Byli z nas dumni.
-to teraz skoczcie się przebrać i zejdźcie szybko, bo musimy wam coś powiedzieć- powiedziała mama , której uśmiech nie schodził z twarzy. Szybko pobiegłyśmy do pokoi i się przebrałyśmy. Madie ubrała ten zestaw z czerwoną bluzką i jeansowymi szortami, a ja ten zestaw z bluzą adidasa i jeansowymi rybaczkami. Zbiegłyśmy na dół. Rodzice już na nas czekali.
-Usiądźcie kochane dziewczynki.- posłusznie wykonałyśmy polecenie mamy. 
-a więc...-zaczął nie pewnie tata
-zawsze chciałyście wyjechać do Londynu, prawda?- zapytała mama
-owszem mamo. Od dawna o tym marzymy- odpowiedziałam za nas dwie.
-a więc się ucieszycie z przeprowadzki do Londynu?- zapytała zadowolona mama
-co?!- równocześnie z Madi krzyknęłyśmy i poderwałyśmy się z miejsca jak porażone. 
-no wyprowadzamy się z Polski i lecimy do Londynu. Tam mamy większą część rodziny, z stamtąd pochodzą wasi dziadkowie, tam są nasze korzenie. A my z tatą naleźliśmy tam prace i kupiliśmy śliczny dom.
  Ucieszyłam się z tego pomysłu i Madie chyba też. Tylko jak ja zostawię to życie tu i wyprowadzę się na drugą stronę kontynentu. ?Tego jeszcze nie wiem.
-cieszycie się ?- zapytał zdezorientowany tata. Pewnie nasze miny były nieodgadnione. Przeniosłam wzrok na siostrę. Widziała te iskierki w oczach i nagle rzuciłyśmy się na rodziców. Zaczęłyśmy krzyczeć ze szczęścia i przytulać rodziców.
-Pewnie, że się cieszy,y. Na reszcie poznam rodzinę, pozwiedzam, poznam moje ukochane miasto. Będę mogła rozwijać swoje marzenia muzyczne i tam są takie sklepy, że pustymi rękami to do domu wracać nie będziemy. A Madie będzie mogła wreszcie spełnić się w modelingu .
       Wspomniała wcześniej, że moja siora marzy o karierze modelki? NIE? to wam teraz właśnie mówię. Madeleine chce spróbować swoich sił w tym zawodzie, ale oczywiście oprócz tego chce mieć skończone studia prawnicze. Ja natomiast oprócz muzyki wybrałam medycynę. Ale to później. 
-to ja biegnę powiedzieć Sam. 
Tak jak powiedziałam tak zrobiłam. Włączyłam szybko skype i opowiedziałam moim przyjaciołom o nowinach. Oni byli w szoku. Nie odzywali się przez bite 5 minut. Mieli wytrzeszczone oczy i otwarte buzie. Wyglądało to dość zabawnie .

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I jet pierwszy rozdział. 
Jest on może jeden z tych krótszych, ale następny będzie dłuższy:D


bohaterowie.

Olivia Bloom (17l.)-Oliv, Oli

Z pozoru zwykła nastolatka, ale tak na prawdę niesamowita dziewczyna, która swoim promiennym uśmiechem zaraża wszystkich dobrym humorem. Kocha muzykę i taniec. Nie widzi świata poza przyjaciółmi i rodziną. Te osoby są dla niej najważniejsze i jest w stanie oddać wszystko za nich . Lubi też modę. Najlepiej czuje się w szykownych sukienkach, wysokich butach i dodatkach idealnie dopasowanych do kreacji. Jest ułożoną dziewczyną. Ma urwanie głowy ze swoją Sam, ale bardzo ją kocha.

 Samantha Spark(18l.)-Sam, Sami
Jest najlepszą przyjaciółką Olivii. traktują się jak siostry. Mieszka nie daleko swojej kumpeli.Jest zwykłą nastolatką, która kocha muzykę, taniec i deskorolkę. Lubi ubierać się modnie, ale wygodnie. Jest przeciwieństwem Olivii. Jej przyjaciółka lubi szpilki  sukienki i jest grzeczna i ułożona, natomiast Sam jest wyluzowaną dziewczyną, która do najgrzeczniejszych nie należy. 


Madeleine Bloom(15l.)-Madie, Mad 

Młodsza siostra Olivii. Jest dla niej wszystkim. Jest nie tylko siostrą, ale też przyjaciółką. Lubią wspólne wypady na zakupy, czy do parku. Mają swoje miejsce, o którym wiedzą tylko Olivia, Samantha i Madie. 
                                                                      




CHARAKTERY DZIEWCZYN SAMI OCENICIE CZYTAJĄC MOJEGO BLOGA. *-*

ONE DIRECTION: 


-Louis
-Zayn
-Naill
-Liam
-Harry 

       









------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Logan Potter 
Obecny chłopak Sam. Najlepszy przyjaciel Oliv i Madie.














W TRAKCIE OPOWIADANIA BĘDĄ SIĘ POJAWIAĆ RÓŻNI BOHATEROWIE. !