z perspektywy Olivii :
Dzisiaj zakończenie szkol. Jak ja się cieszę!!Nie będę musiała oglądać już gimnazjum. To miejsce jest strasznie ponure i przygnębiające :( Ale na szczęście dzisiaj zaczynają się już wakacje. Jupii!!!
Wstałam o godzinie 6.20. Nie mogłam się rozbudzić. No ale trzeba iść odebrać w końcu świadectwo. :D
Wstałam o godzinie 6.20. Nie mogłam się rozbudzić. No ale trzeba iść odebrać w końcu świadectwo. :D
Leniwie zeszłam z łóżka i poczłapałam do łazienki. Wskoczyłam szybko pod prysznic. Gdy zn niego wyszłam , wysuszyłam szybko moje brązowe włosy i zrobiłam lekki makijaż. Tak lekkie, że ledwo zauważalny, a to wszystko tylko dlatego, że mój dyrektor nie toleruje jakiegokolwiek makijażu. :( No, ale to facet i nie rozumie tego, że dziewczyny starają się wyglądać ładnie. No nie nie może tego zrozumieć . grr... gdy wyszłam z łazienki wskoczyłam szybko w zestaw, który naszykowałam sobie wczoraj wieczorem. Musiałam też założyć balerinki. Taki to nasz ,,kochany" dyrektor jest przewrażliwiony. Spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy do torebki i zeszłam na dół. W kuchni jeż siedzieli rodzice przy śniadaniu. Mama jak zwykle popijała kawę, a tata jadł jednocześnie przeglądając poranną gazetę.-Dzień doberek! Jak się spało? -spytałam radośnie obdarowując rodziców promiennym uśmiechem, i całusem na przywitanie.
-Witaj skarbie! Spało się dobrze, ale krótko. dziękuję.- uśmiechnęła się do mnie mamuśka.- W kuchni czeka już na ciebie już śniadanko.
-oo, dziękuję mamuś.Widać, że o mnie myślisz. Kocham Cię.- w radosnych podskokach ruszyłam do kuchni po tacę. Zjadłam pyszne naleśniki. Takie pyszne naleśniki to tylko u mojej mamy. Byłam w trakcie rozmowy rodzicami, kiedy to zadzwonił mój telefon. Na wyświetlaczu było: ,,Sami <3"-cześć kochana, co jest?
-Jesteś już gotowa?
-oj Sami, za kogo ty mnie masz, jasne, że jestem.
-oh to dobrze. Zaraz z Loganem będziemy po ciebie i Madie.
-oki, już ją wołam. do zobaczenia.
-pa
zakończyłam rozmowę i pobiegłam na górę po Madie, bo znając ją to jest jeszcze w proszku, a zaraz przyjedzie Samantha z Loganem i nas zgarną, a ta młoda istota zwana moją siostrą nie zdąży nawet zjeść śniadanie. Weszłam bez pukania do pokoju Madeleine była już ubrana i właśnie kończyła makijaż.. Muszę przyznać,
że wyglądała na prawdę bardzo ładnie.
Logan był
naszym kierowcą, ponieważ tylko on miał prawko. Ja miała dopiero szesnaście
lat, Madie piętnaście, Sam siedemnaście, a Logan skończył w kwietniu
osiemnaście.Przyjaciele wysadzili nas pod naszym gimnazjum i ruszyli dalej.Po
zakończeniu roku szkolnego razem z siostrą wróciłam do domu. Obie
miałyśmy świadectwo z czerwonym paskiem. Weszłyśmy szczęśliwe do domu i od razu
pochwaliłyśmy się rodzicom. Byli z nas dumni.
-to teraz skoczcie się przebrać
i zejdźcie szybko, bo musimy
wam coś powiedzieć- powiedziała mama ,
której uśmiech nie schodził z twarzy. Szybko pobiegłyśmy do pokoi i
się przebrałyśmy. Madie ubrała ten zestaw z czerwoną bluzką i jeansowymi
szortami, a ja ten zestaw z bluzą adidasa i jeansowymi rybaczkami.
Zbiegłyśmy na dół. Rodzice już na nas czekali.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I jet pierwszy rozdział.
Jest on może jeden z tych krótszych, ale następny będzie dłuższy:D
-Madie, chodź już proszę, bo zaraz przyjedzie Logan z Sam i nas
podwiozą do szkoły. A ty musisz jeszcze iść zjeść śniadanie.
-dobrze już idę.
-dobrze już idę.
Zawiązała
jeszcze apaszkę na szyi i obie zeszłyśmy na dół
- o dziewczynki. ślicznie wyglądacie jak zawsze- skomplementował nas dumny ojciec. Zawsze nam powtarza , że jesteśmy nadzwyczajne i ,że mamy wyczucie gustu. Ale mówi nam jeśli się mus coś nie podoba w naszym stroju. Jest po prostu bezgranicznie z nami szczery . Madi jadła śniadanie, a ja razem z tatą na kanapie popijałam herbatkę.
- o dziewczynki. ślicznie wyglądacie jak zawsze- skomplementował nas dumny ojciec. Zawsze nam powtarza , że jesteśmy nadzwyczajne i ,że mamy wyczucie gustu. Ale mówi nam jeśli się mus coś nie podoba w naszym stroju. Jest po prostu bezgranicznie z nami szczery . Madi jadła śniadanie, a ja razem z tatą na kanapie popijałam herbatkę.
-dziewczynki,
jak wrócicie musimy wam coś ważnego powiedzieć
-dobrze.
Około 7.45
wpadała Sami i zawołał nas.
-to trzymamy kciuki za was dziewczynki!- powiedziała za nami mama.
-to trzymamy kciuki za was dziewczynki!- powiedziała za nami mama.
-dzięki mamuś.
Pa- rzuciła tylko przez ramie Madie.
-Cześć Logan- przywitałyśmy się równocześnie z naszym kierowcą.
-Cześć Logan- przywitałyśmy się równocześnie z naszym kierowcą.
-cześć
dziewczyny, ładnie wyglądacie.
Logan był
naszym kierowcą, ponieważ tylko on miał prawko. Ja miała dopiero szesnaście
lat, Madie piętnaście, Sam siedemnaście, a Logan skończył w kwietniu
osiemnaście.Przyjaciele wysadzili nas pod naszym gimnazjum i ruszyli dalej.Po
zakończeniu roku szkolnego razem z siostrą wróciłam do domu. Obie
miałyśmy świadectwo z czerwonym paskiem. Weszłyśmy szczęśliwe do domu i od razu
pochwaliłyśmy się rodzicom. Byli z nas dumni.
-to teraz skoczcie się przebrać
i zejdźcie szybko, bo musimy
wam coś powiedzieć- powiedziała mama ,
której uśmiech nie schodził z twarzy. Szybko pobiegłyśmy do pokoi i
się przebrałyśmy. Madie ubrała ten zestaw z czerwoną bluzką i jeansowymi
szortami, a ja ten zestaw z bluzą adidasa i jeansowymi rybaczkami.
Zbiegłyśmy na dół. Rodzice już na nas czekali.
-Usiądźcie kochane
dziewczynki.- posłusznie wykonałyśmy polecenie mamy.
-a
więc...-zaczął nie pewnie tata
-zawsze
chciałyście wyjechać do Londynu, prawda?- zapytała mama
-owszem mamo.
Od dawna o tym marzymy- odpowiedziałam za nas dwie.
-a więc się
ucieszycie z przeprowadzki do Londynu?- zapytała zadowolona mama
-co?!-
równocześnie z Madi krzyknęłyśmy i poderwałyśmy się z miejsca
jak porażone.
-no
wyprowadzamy się z Polski i lecimy do Londynu. Tam mamy większą część rodziny,
z stamtąd pochodzą wasi dziadkowie, tam są nasze korzenie. A my z
tatą naleźliśmy tam prace i kupiliśmy śliczny dom.
Ucieszyłam się z tego pomysłu i Madie chyba też. Tylko jak
ja zostawię to życie tu i wyprowadzę się na
drugą stronę kontynentu. ?Tego jeszcze nie wiem.
-cieszycie się
?- zapytał zdezorientowany tata. Pewnie nasze miny były nieodgadnione.
Przeniosłam wzrok na siostrę. Widziała te iskierki w oczach i nagle rzuciłyśmy
się na rodziców. Zaczęłyśmy krzyczeć ze szczęścia i przytulać rodziców.
-Pewnie, że się
cieszy,y. Na reszcie poznam rodzinę, pozwiedzam, poznam moje
ukochane miasto. Będę mogła rozwijać swoje marzenia muzyczne i tam są
takie sklepy, że pustymi rękami to do domu wracać nie będziemy.
A Madie będzie mogła wreszcie spełnić się w modelingu .
Wspomniała wcześniej, że moja siora marzy o karierze
modelki? NIE? to wam teraz właśnie mówię. Madeleine chce spróbować swoich
sił w tym zawodzie, ale oczywiście oprócz tego chce mieć skończone studia
prawnicze. Ja natomiast oprócz muzyki wybrałam medycynę. Ale
to później.
-to ja biegnę
powiedzieć Sam.
Tak jak powiedziałam tak zrobiłam. Włączyłam
szybko skype i opowiedziałam moim przyjaciołom o nowinach. Oni
byli w szoku. Nie odzywali się przez bite 5 minut. Mieli wytrzeszczone oczy i
otwarte buzie. Wyglądało to dość zabawnie .-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I jet pierwszy rozdział.
Jest on może jeden z tych krótszych, ale następny będzie dłuższy:D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz